wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 8

Alex PoV

-Bolesne, bo to mnie rodzice się wyżekli? Bo to mnie zostawili pod drzwiami obcej dla mnie osoby? Tak? To jest dla CIEBIE bolesne?
-N-nie. Alex...
-Dobra mamo. Ja teraz idę do Justin'a. Akurat je kolację.- powiedziałam stanowczo. Podeszłam do Justin'a. Jadł płatki.
-Justin. Muszę ci coś pokazać. - powiedziałam do Justina, otwierając pamiętnik mamy. On chwycił go w ręce i zaczął czytać.
-Coo? -powiedział uśmiechając się. -Dobry żart. Na prawdę masz bujną wyobraźnię. -powiedział cicho się śmiejąc.
-Przestań! Dla mnie to poważna sprawa! Przyszłam do ciebie, bo masz takie samo prawo jak ja wiedzieć o tym, a poza tym myślałam, że mnie pocieszysz, a ty zacząłeś się wyśmiewać. Weź się wypchaj! -zaczęłam naskakiwać na Justin'a dodając wiele łez. Na prawdę mi było smutno, bo nikt mnie nie chce pocieszyć. Alice straciłam, Justin mi nie wierzy, a mama...
-Na następny raz postaraj się wymyślić coś w co uwierzę, coś ciekawszego! - krzyczał uśmiechając się.

 Seksowny jest ten jego uśmiech, ale w tamtej chwili nie interesowało mnie to. Byłam na niego wściekła. Gdy on potrzebował czułości, ja go przytuliłam, pocieszałam,a on tak mi się odwdzięcza?
Pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i przytuliłam poduszkę. Co chwilę pociągałam nosem. Nikt mnie nie pocieszy. Zostałam z tym wszystkim sama. Zaczęłam płakać jeszcze mocniej. Po chwili usłyszałam skrzypienie drzwi i lekkie trzeszczenie podłogi. Obróciłam się. To był Justin.

Justin PoV

Zrozumiałem, że to poważna sprawa, że ona tego nie wymyśliła i że na prawdę jest jej z tym ciężko.
Wszedłem do jej pokoju. Leżała wtulona w swoją poduszkę. Gdy tylko mnie usłyszała, obróciła się w moją stronę. Była cała zapłakana, a oczy miała jeszcze mokre od łez. Po twarzy spływała jej jedna mała kropla. Ona na prawdę to przeżywa. Jeszcze nigdy nie widziałem dziewczyny w takim stanie. Spojrzała na mnie smutnym i pogrążonym w rozpaczy wzrokiem. Kosmyki włosów zasłaniały jej twarz. Wyglądała tak cholernie smutno, że miałem tylko ochotę podejść do niej i zwyczajnie ją przytulić. I nie puszczać dopóki się nie uśmiechnie. Dopóki nie zrozumie, że ma mnie i że jej w tym wszystkim pomogę.
Podszedłem do łóżka. Delikatnie usiadłem, jak najbliżej Alex. Mimo to jeszcze bardziej się do niej przybliżyłem. Rozłożyłem ręce i zmierzałem do przytulenia jej. Jednak ona zaczęła mnie odpychać.
-Wypchaj się Justin! Nie chcę cię znać! Chcę zostać sama. -powiedziała przybliżając się do swojej nocnej szafki. Otworzyła ją i sięgnęła po żyletkę.
-Nie! Alex, nie pozwolę! -powiedziałem łapiąc ją za rękę.
-Nie! Nie chcę żyć! Nikogo nie mam! Gdy problemy mnie przytłaczają wszyscy się ode mnie odwracają, nie rozumiesz?! Ty tak samo... -powiedziała spuszczając głowę. -Coś ci się nagle odwidziało?! -powiedziała znowu powracając do swoich czynów.
-Zrozumiałem, że to dla ciebie ciężkie, że mnie nie okłamujesz, że nie wymyślasz i że to dla ciebie poważne! Chcę ci pomóc. Chcę abyśmy przeszli przez to razem. -mówiłem próbując zabrać jej żyletkę.
-Justin. Skoro ja tego nie mogę zrobić sobie, to zrobię to tobie! -powiedziała przybliżając żyletkę do mojej ręki. Kilkoma ruchami przecięła moją skórę. Jeżeli ma jej ulżyć to mogę się w ten sposób poświęcić. Gdy tylko przybliżyła się do mnie i wyjęła żyletkę z mojej ręki, przytuliłem ją. Ona zapłakana, odwzajemniła mój ruch. W tamtej chwili już nie czułem bólu rozciętej skóry. Czułem radość, która z każdą spędzoną z nią sekundą rosła. Czułem, że nareszcie się uspokoi i zrozumie, że jestem tu dla niej, by jej po prostu pomóc. Bo wierzę, że przejdziemy przez to, razem.

-----------------------------------------------------------
Dzisiaj nieco smutny i krótki rozdział. Ale wiadomo, że musi być smutny skoro pojawiają się problemy :) Mam nadzieję, że i tak rozdział się podoba. Skoro tak trudno zostawić po sobie komentarz, to chociaż proszę o głosowanie w mojej krótkiej ankiecie :)
Wbijać na aska @Juzekk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz