poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 9

Alex Pov

- C-co się dzieje? -mówiłam łapiąc się za głowę. Czułam na sobie czyjś dotyk. Taki czuły, taki ciepły dotyk Justin'a. Właśnie w tej chwili zaczęło mi się przypominać co stało się tamtego wieczoru. Sprawiłam Justinowi ból i cierpienie przez moją głupotę, a on został ze mną  pomimo tego wszystkiego. Delikatnie zdjęłam jego rękę z mojego drżącego ciała. Poczułam kawałek jakiegoś materiału w okolicach jego nadgarstka. Plaster. Jak mogłam skrzywdzić go, a potem jak jakaś naćpana położyć się spać zostawiając go z rozciętą ręką. Ale on wrócił. Został ze mną.
Wstałam z łóżka tak cicho, aby tylko nie obudzić Justina. Chwyciłam żyletki i udałam się w kierunku drzwi. Stając w progu spojrzałam na swojego 'brata'. Tak słodko i bezbronnie spał. Położyłam żyletki na szafkę i na palcach podchodząc do Justina okryłam go kocem. Jaki on jest seksowny. Wzięłam żyletki i już na prawdę ostatni raz spojrzałam się na niego.
Poszłam do łazienki. Stanęłam przed umywalką i oparłam się o jej krawędzie. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak wrak człowieka.
-Kurwa. Co ja z siebie zrobiłam?! Jestem szmatą, suką, dziwką! -krzyczałam uderzając się w twarz. W ręku już trzymałam przygotowaną żyletkę. -Nie..nawidzę... siebie... -mówiłam z każdym razem przecinając kawałek mojej skóry. Zaczęły lecieć kropla krwi, a ja zaczęłam płakać. Jedna ze słonych łez wpadła w czerwoną kałużę na mojej ręce, dotykając ran powodując cholerny ból. Spojrzałam w lustro. Rozmazany makijaż, rozwalone włosy i cała zakrwawiona twarz i ręce udowadniały, że jestem na dnie. Jednak po chwili widziałam niewyraźnie moje obrzydliwe odbicie. Poczułam się słabiej. Nie miałam sił ustać na nogach. Usiadłam skulona, oparta o ścianę na ziemi.
-Kocham cię mamo, kocham cię tato. Życzę miłego dnia, pa pa. -mówiłam jakieś bzdury. Jednak mój głos był coraz cichszy. Przymknęłam oczy. Potem widziałam jakieś piękne światło, które koniecznie chciałam mieć. Byłam coraz bliżej.

Justin Pov

-Niom, niom. -mlaskałem budząc się z tak wspaniałego snu. -Koc? ... Alex? -pytałem sam siebie zdziwiony, macając każdy skrawek łóżka. Spojrzałem na szafkę. -O niee! Alex! -nie było żyletek. Wyrwałem się z łóżka w samych dresach. Pobiegłem do łazienki. Drzwi zamknięte. -Cholera! Mamo! Chodź tu! -krzyczałem rozglądając się czy mama już idzie. Zdenerwowany odsunąłem się od drzwi, rozbiegłem się i wyważyłem drzwi. Leżała na podłodze. Dookoła pełno krwi. W tym momencie wbiegła mama.
-Dzwoń na pogotowie! -krzyczałem do mamy. -Alex? Alex? Alex kurwa odezwij się! -krzyczałem lekko klepiąc Alex po policzku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No, witam.Przepraszam za tak długą przerwę, ale zaczęła się szkoła i dużo nauki. ;/ Jednak mam nadzieję, że rozdział się podoba. :) 
Serdecznie zapraszam na aska, pytajcie kiedy rozdziały czy coś  ; [klik]

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 8

Alex PoV

-Bolesne, bo to mnie rodzice się wyżekli? Bo to mnie zostawili pod drzwiami obcej dla mnie osoby? Tak? To jest dla CIEBIE bolesne?
-N-nie. Alex...
-Dobra mamo. Ja teraz idę do Justin'a. Akurat je kolację.- powiedziałam stanowczo. Podeszłam do Justin'a. Jadł płatki.
-Justin. Muszę ci coś pokazać. - powiedziałam do Justina, otwierając pamiętnik mamy. On chwycił go w ręce i zaczął czytać.
-Coo? -powiedział uśmiechając się. -Dobry żart. Na prawdę masz bujną wyobraźnię. -powiedział cicho się śmiejąc.
-Przestań! Dla mnie to poważna sprawa! Przyszłam do ciebie, bo masz takie samo prawo jak ja wiedzieć o tym, a poza tym myślałam, że mnie pocieszysz, a ty zacząłeś się wyśmiewać. Weź się wypchaj! -zaczęłam naskakiwać na Justin'a dodając wiele łez. Na prawdę mi było smutno, bo nikt mnie nie chce pocieszyć. Alice straciłam, Justin mi nie wierzy, a mama...
-Na następny raz postaraj się wymyślić coś w co uwierzę, coś ciekawszego! - krzyczał uśmiechając się.

 Seksowny jest ten jego uśmiech, ale w tamtej chwili nie interesowało mnie to. Byłam na niego wściekła. Gdy on potrzebował czułości, ja go przytuliłam, pocieszałam,a on tak mi się odwdzięcza?
Pobiegłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i przytuliłam poduszkę. Co chwilę pociągałam nosem. Nikt mnie nie pocieszy. Zostałam z tym wszystkim sama. Zaczęłam płakać jeszcze mocniej. Po chwili usłyszałam skrzypienie drzwi i lekkie trzeszczenie podłogi. Obróciłam się. To był Justin.

Justin PoV

Zrozumiałem, że to poważna sprawa, że ona tego nie wymyśliła i że na prawdę jest jej z tym ciężko.
Wszedłem do jej pokoju. Leżała wtulona w swoją poduszkę. Gdy tylko mnie usłyszała, obróciła się w moją stronę. Była cała zapłakana, a oczy miała jeszcze mokre od łez. Po twarzy spływała jej jedna mała kropla. Ona na prawdę to przeżywa. Jeszcze nigdy nie widziałem dziewczyny w takim stanie. Spojrzała na mnie smutnym i pogrążonym w rozpaczy wzrokiem. Kosmyki włosów zasłaniały jej twarz. Wyglądała tak cholernie smutno, że miałem tylko ochotę podejść do niej i zwyczajnie ją przytulić. I nie puszczać dopóki się nie uśmiechnie. Dopóki nie zrozumie, że ma mnie i że jej w tym wszystkim pomogę.
Podszedłem do łóżka. Delikatnie usiadłem, jak najbliżej Alex. Mimo to jeszcze bardziej się do niej przybliżyłem. Rozłożyłem ręce i zmierzałem do przytulenia jej. Jednak ona zaczęła mnie odpychać.
-Wypchaj się Justin! Nie chcę cię znać! Chcę zostać sama. -powiedziała przybliżając się do swojej nocnej szafki. Otworzyła ją i sięgnęła po żyletkę.
-Nie! Alex, nie pozwolę! -powiedziałem łapiąc ją za rękę.
-Nie! Nie chcę żyć! Nikogo nie mam! Gdy problemy mnie przytłaczają wszyscy się ode mnie odwracają, nie rozumiesz?! Ty tak samo... -powiedziała spuszczając głowę. -Coś ci się nagle odwidziało?! -powiedziała znowu powracając do swoich czynów.
-Zrozumiałem, że to dla ciebie ciężkie, że mnie nie okłamujesz, że nie wymyślasz i że to dla ciebie poważne! Chcę ci pomóc. Chcę abyśmy przeszli przez to razem. -mówiłem próbując zabrać jej żyletkę.
-Justin. Skoro ja tego nie mogę zrobić sobie, to zrobię to tobie! -powiedziała przybliżając żyletkę do mojej ręki. Kilkoma ruchami przecięła moją skórę. Jeżeli ma jej ulżyć to mogę się w ten sposób poświęcić. Gdy tylko przybliżyła się do mnie i wyjęła żyletkę z mojej ręki, przytuliłem ją. Ona zapłakana, odwzajemniła mój ruch. W tamtej chwili już nie czułem bólu rozciętej skóry. Czułem radość, która z każdą spędzoną z nią sekundą rosła. Czułem, że nareszcie się uspokoi i zrozumie, że jestem tu dla niej, by jej po prostu pomóc. Bo wierzę, że przejdziemy przez to, razem.

-----------------------------------------------------------
Dzisiaj nieco smutny i krótki rozdział. Ale wiadomo, że musi być smutny skoro pojawiają się problemy :) Mam nadzieję, że i tak rozdział się podoba. Skoro tak trudno zostawić po sobie komentarz, to chociaż proszę o głosowanie w mojej krótkiej ankiecie :)
Wbijać na aska @Juzekk

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 7


Justin PoV

Dość długo staliśmy przytuleni. Było mi tak smutno, że nie chciałem puszczać Alex. Nie chciałem, aby i ona mnie opuściła. W ciągu kilku sekund poczułem się strasznie samotny. Ja dalej kocham Alice. Ale muszę wynagrodzić Alex, że musiała tyle cierpieć.
-Właśnie! -krzyknąłem pstrykając palcami. Pocałowałem Alex w policzek.

  Pobiegłem do swojego pokoju.Chwyciłem gitarę i udałem się do garażu. Tam powciskałem kilka przycisków, żeby otworzyć garaż. Znalazłem jakieś krzesło i zabrałem się za wymyślanie piosenki. Tak. Chciałem na urodziny Alex napisać piosenkę dla niej. Jutro już wyjeżdżamy, dlatego po przyjeździe do nowego domu zaśpiewam jej to. Tak na nowy początek życia. Tekst po krótkim czasie miałem wymyślony, bo to kilkunastosekundowa piosenka. Ale gorzej było z nutami, akordami i w ogóle muzyką. Poczułem, że nie skończę tego do wieczoru, dlatego postanowiłem ćwiczyć w nocy. Też w garażu, bo nie chcę obudzić Alex, ani Isabelli, znaczy... Mojej mamy. Isabella... To imię mojej pierwszej dziewczyny. Zerwaliśmy ok. rok temu. Znaczy... Ona zerwała ze mną. Bo nie dawałem jej codziennie 100 $, tak jak jej wymarzony mężczyzna. I nawet chyba do teraz jest sama. Ale mniejsza z nią. Byłem do niej tak przywiązany, z resztą tak jak do każdej mojej dziewczyny. Teraz kocham Alice, która tak po prostu zostawiła mnie jak bezbronne dziecko. Teraz jedynymi ważnymi dla mnie dziewczynami jest moja mama i Alex. One zawsze mnie przyjmą z otwartymi ramionami. Kocham ich. W sumie... To mama ma za tydzień urodziny. Ale na razie jedna piosenka wystarczy.
-Justin? Wszystko ok? -powiedziała Alex, lekko wychylając się zza ściany.
-Tak! Wyjdź, Alex! Proszę cię, wyjdź! -krzyknąłem. Nie chciałem, aby dowiedziała się o niespodziance.

Alex PoV

Co mu się stało? Jakiś taki nerwowy się zrobił. Ale pewnie nadal przeżywa rozstanie z Alice. Nie wybaczę tego suce.
Z moich przemyśleń wyrwała mnie jakaś książka, leżąca na podłodze. Okładka wyblakła. Kartki też wyblakłe, ale pismo wyraźne. Najwidoczniej niedawno napisane. Poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam na łóżku. Zaczęłam czytać.
"1 marzec 1996
Nie wiem za bardzo co robić. Dzisiaj stała się rzecz nieprawdopodobna. Moja sąsiadka; Emilie, zostawiła mi przed drzwiami małą, półroczną dziewczynkę. Dała jej do ręki kartkę, na której pisało: Nie chcę tego dziecka. Jest wyjątkowo brzydkie, a Alice jest zazdrosna. Dlatego oddaje ci moją córkę, ja jej nie chcę.;
Oczywiście ją przyjęłam i od razu pokochałam. Dałam jej na imię Alex. "
-Cooo?! -krzyknęłam wstając z łóżka. -Nie!Nie!Nie!Nie! -zaczęłam krzyczeć łapiąc się za głowę. Musiałam szybko wybiec z domu, bo chciałam zostać sama. Chciałam móc się wykrzyczeć, czy po prostu przemyśleć to wszystko. Chwyciłam pierwsze lepsze ubrania, ale też wygodne.



Wybiegłam z domu trzymając w ręku pamiętnik. Pobiegłam do parku. Zamiast usiąść na ławce, wbiegłam nieco w głąb lasu i usiadłam pod drzewem. Zaczęłam czytać dalej. Mój makijaż zaczął się rozmazywać pod wpływem łez. Musiałam to wszystko sobie przemyśleć. Więc tak; jestem siostrą Alice. Zostałam wyrzucona pod drzwi. Jestem brzydka. Nie jestem siostrą Justin'a. Isabella i Max nie są moimi prawdziwymi rodzicami. Nie jestem jednak adoptowana. I czytam pamiętnik mojej mamy.
-Chwila. Nie jestem siostrą Justin'a. Nie jestem siostrą Justin'a. Nie jestem siostrą Justin'a. -zaczęłam powtarzać, a po chwili na mojej twarzy ukazał się lekki uśmieszek. Wyjęłam z kieszeni chusteczkę i wytarłam rozmazany makijaż i wszystkie łzy. Pobiegłam do domu.


Wchodząc do domu zobaczyłam przez niewielką szparę Justin'a z gitarą.

 Obrazek dosładzany był graną na niej muzyką. Przystanęłam na chwilę i uważnie słuchałam melodii. Nie była jeszcze dopracowana, ale i tak to bardzo mi się podobało. Po chwili muzyka ucichła. Słyszałam kroki, dlatego szybko wbiegłam do domu.
-Mamo! Maamoo! -krzyczałam zaglądając do niektórych pomieszczeń w domu.
-Tak, Alex? Co ty tam trzymasz?! Oddaj mi to! -powiedziała mama, próbując dobrać się do pamiętnika.
-Nie oddam ci, dopóki nie wyjaśnisz mi wszystkiego! Inaczej dam to do przeczytania Justin'owi! -zaczęłam szantażować mamę. To był jedyny sposób na wyciągnięcie informacji.
-Nie. Alex, kochanie, ja nie mogę ci tego powiedzieć. To dla mnie zbyt bolesne.

-----------------------------------------------------------------
Przepraszam za taką długą przerwę w rozdziałach, ale trzeba się przyszykować do szkoły :) Ale mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Proszę o zostawianie komentarzy pod rozdziałami :) A i przepraszam za błędy :3
Wbijać na aska @Juzekk :)

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 6

Justin PoV

Świetnie się bawiliśmy. Ale czułem się nieswojo. Jakby ktoś nas śledził. Ale w towarzystwie Alice od razu zapomniałem o moich przypuszczeniach. Wchodząc do domu wpadłem na pomysł.
-Alice. Co ty na to bym został u ciebie na noc? -szepnąłem jej do ucha.
-Zgoda. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Ja także się uśmiechnąłem.



-Mamo! Mamo, gdzie jesteś? -krzyczałem, rozglądając się po pokoju. Alex schodziła po schodach.
-Co się tak drzesz?! Kąpie się. Daj jej spokój. Już się w spokoju wykąpać nie może?! Pewnie nawet nie wiesz, że straciła pracę. Teraz tylko romansiki ci w głowie. -mówiła Alex. Jakaś taka nieswoja. Alice podeszła do Alex z rozłożonymi rękoma. Chyba chciała ją przytulić. Na co Alex ją odepchnęła.
-Spadaj... To znaczy.. Chodź tutaj moja kochana! -powiedziała, przytulając ją.
-Dobra, dobra. Muszę ci powiedzieć, że jesteśmy parą!
-No jakbym nie wiedziała. W parku cały czas się przytulaliście dosładzając to buziaczkami. Ojoj... Gołąbeczki.
-Skąd wiesz, że byliśmy w parku? - spytałem, przybliżając do siebie Alice.
-Ee.. Uhh... Widziałam jak wracałam z mamą z restauracji.
-Przecież to zupełnie w innym kierunku. -wyrwała się Alice. Ale ja już wiedziałem, że to Alex nas śledziła. Jest po prostu zazdrosna. Przerywając naszą 'sprzeczkę' weszła mama w szlafroku. Nie wstydziła się Alice.
-Mamoo... Mogę zostać na noc u Alice? -spytałem.

Alex PoV

Nie, nie, nie. Mamoo... Powiedz, że nie! Nie zgadzaj się na to! Proszę, proszę!
-Zgoda. Ale rano masz być z powrotem. Musisz nam pomóc w przeprowadzce. -powiedziała mama.
No i masz... Bóg wie co oni tam będą robić. Mam nadzieję, że nie będzie tam żadnego seksu, bo rozszarpię.

Wieczorem, zaraz po kąpieli położyłam się spać. Leżałam w samych majtkach i staniku. Nie miałam głowy, by się przebrać.
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam co oni teraz robią, bo na pewno nie śpią. Dopiero nad ranem ledwo zmrużyłam oko, a tu już pukanie do drzwi.
-Nosz... Spać nie dadzą. -powiedziałam przecierając oko. Pobiegłam, nawet można powiedzieć, że przyczołgałam się do drzwi i otworzyłam je. Oczywiście w prgu stał Justin. Zaraz zza pleców słyszę wołanie.
-Justin? Przyszedłeś? Chodź mi pomóż powynosić te pudła! -krzyczała mama, pomimo tego, że stała 3 kroki za mną. Lekko przetarłam ucho.
-Już idę, idę. -powiedział Justin, ale jakiś taki rozpromieniony. Za chwilę wrócił niosąc jakieś pudło.
-Justin, zaczekaj chwilkę. -powiedziałam lekko go szturchając.
-Tak? Co się stało?
-No, bo wiesz... Interesuje mnie to trochę... Co wy tam robiliście?
-No wiesz...







-Nie gadaj! Justin! Dałeś się uwieść tej suce?! - już chciałam mu przyłożyć z liścia, ale to jego życie. Niech robi co chce.
-Wypraszam sobie! Oboje się kochamy i... - przerwał sygnał telefonu Justin'a. -To Alice. Pewnie napisała, abyśmy się spotkali.



-Co?! Że co kurwa?! A to suka! Alex... Przepraszam. Teraz wiem, że to była tylko jej gra. Wykorzystała mnie, a teraz porzuciła. Ja chciałem... Czułości. Tak, po prostu czułości... A ona...
-Dobra, Justin. Uspokój się. -powiedziałam przytulając się do niego i klepiąc ręką jego plecy. -Wszystko się ułoży zobaczysz.

--------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ;) Proszę o zostawianie komentarzy pod rozdziałami. Przez to wiem, że czytacie ;) To dopiero są początki bloga i jest mało czytelników. Bardzo było by miło gdybyście powysyłali link do bloga, lub po prostu polecali go znajomym ;) Dziękuję wam i bardzo was kocham ♥
Wbijać na aska @Juzekk

wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 5

Alex PoV

-Tak, chyba mamy nową parę. -zgodziłam się z mamą powstrzymując wściekłość, a wymuszając szeroki uśmiech.
-Wolisz siedzieć przy bardze czy przy stoliku? -spytała mama.
-Wolę przy barze. Nie chcę przeszkadzać Justinowi. Niech się cieszy związkiem. -powiedziałam. -Oby zaraz się rozpadł. -mruknęłam do siebie.
-Co tam mówisz? -spytała mama lekko podnosząc brwi.
-Nie nic. Życzę im tylko szczęścia. -powiedziałam szeroko się uśmiechając. Usiadłam na krześle.
-Okej... Więc co chcesz zjeść? -spytała mama. Rzuciłam okiem na menu.
-Może weźmiemy jedną dużą pizze? - zaproponowałam. Jednak po chwili obróciłam się, by zobaczyć co Justin i Alcie robią. Na szczęście tylko rozmawiali.
-Dobrze. Może być pizza. Tylko teraz... Jakie składniki?
-Ja lubię pieczarki, paprykę, ser, szynkę i ossstry sos. -powiedziałam podkreślając literę 's'. Mama się szeroko uśmiechnęła.
-A może być cebula? - spytała mama. Ona nigdy nie jada pizzy bez cebuli. Więc, żeby obu nam smakowało,zgodziłam się.
Przez cały czas oczekiwania na pizzę, siedziałam obrócona i zapatrzona w norą 'słodką' parę. Jak Alice mogła mi zrobić coś takiego? Przecież ona bardzo dobrze wie, że ja się kocham w Justinie, swoim bracie. Po krótkim czasie przyszedł kelner z pizzą.
-Smacznego. -powiedziałam do mamy, uśmiechając się.
-Dziękuję i smacznego. -odpowiedziała odwzajemniając uśmiech.
Po krótkim czasie zobaczyłam, że Justin z tą swoją 'dziewczyną' wychodzą z restauracji. Dlatego przyśpieszyłam jedzenie pizzy.
-Aż tak głodna jesteś? Nigdy nie widziałam, żebyś tak szybko jadła. -powiedziała mama klepiąc mnie w plecy.
-Tak, tak, jestem głodna. Mamo? Jak zjem będę mogła od razu wrócić do domu?
-Chciałam spędzić ten dzień z tobą.
-Ale mamo.. Mam ci podać powód?
-Tak.
-Szczerze? Nie obrazisz się?
-Nie.
-Muszę kupę. - po tym mamy mina się lekko skrzywiła. Widać, że z mniejszą ochotą je pizze. Ale ona wie, że mam obsesję na punkcie higieny.
-Dobrze. To leć do domu. Jak chcesz to zjem trochę za ciebie. Bo ten twój powód to poważna sprawa. -powiedziała mama lekko się krzywiąc.
-Dziękuję za ten dzień. Był wspaniały. -powiedziałam po czym dałam mamie buziaka w policzek. Wybiegając z restauracji pomachałam mamie.
-Dobra. Agent 007 zgłoś się. Dzisiejsze zlecenie to Justin Bieber i Alice Martines. -szeptałam do swojego zegarka. Ja na prawdę jestem chora psychicznie. Dziwne, że Justin się jeszcze do mnie przyznaje. Śledziłam ich dość długo, ale przez większość czasu tylko rozmawiali. Jednak nie mogłam patrzeć jak on całuje tą dziwkę. Żeby tak mnie zdradzić. A ja tak jej ufałam... Nieważne. Cały czas siedzieli w parku. Spojrzałam na zegarek. 21;30 . Mama powinna już wrócić. Trzeba biec do domu.

Gdy dobiegłam, zauważyłam, że mama już jest blisko mieszkania.
-Alex? Załatwiłaś tą swoją sprawę? -spytała machając kluczykami od domu.
-No, niee... Właśnie miałam do ciebie dzwonić. -zaczynałam się plątać, ale trzeba było się jakoś bronić.
-Jak? Przecież twój telefon jest w naprawie. -powiedziała mama. Poklepała mnie po ramieniu.
-No dobra. Czekałam tu na ciebie. -zaczęłam powtarzać kłamstwo za kłamstwem.
-Alex. Powiedz co się dzieje. W towarzystwie Justin'a dziwnie się zachowujesz. A jeszcze jak był z Alice to byłaś nie do poznania. Czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosna?
-Nie. Po prostu nie mogę ci powiedzieć. -powiedziałam spuszczając głowę.

------------------------------------------------------
Dzisiaj też jakiś krótki rozdział. I w ogóle taki wyjątkowy, bo wszystko opowiada Alex. Mam nadzieję, że i tak się podoba. Proszę pozostawiać komentarze po przeczytaniu : ))

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 4


Alex PoV

-No, bo wiesz... Byliśmy biedni. Babcia miała 5 dzieci, a po krótkim czasie urodziłam się ja. Twój dziadek pracował w innym mieście. Ale to była bardzo słabo płatna praca. -kontynuowała mama. - I... I twoja babcia... Zaczęła pracować jako prostytutka. Mijały miesiące, a nam żyło się lepiej. Ale potem tata, a twój dziadek, chciał zrobić nam niespodziankę i wrócić bez zapowiedzi. Pech chciał, że akurat wtedy w domu był jakiś klient. Tata się mocno zdenerwował. Pobił mamę śmiertelnie, a klienta wyprosił, a wręcz wyrzucił z domu. Zaczęło się wszystko walić. Babcia umarła. Tata odszedł z pracy i zaczął pić. Nasi sąsiedzi dokarmiali mnie i moje rodzeństwo. Po 2 latach tata się powiesił. Zostawiając mnie i 5 rodzeństwa. Na szczęście mój najstarszy brat był już pełnoletni. Znalazł sobie dziewczynę i oboje podjęli się pracy, by zarobić na nasze wyżywienie. Po tylu latach udało mi się wybić z dna.
-Ojj, mamo... -powiedziałam wtulając się w mamę. -Przepraszam, że skłamałam, że jestem chora. Chciałam wkurzyć Justin'a i przy okazji nie pójść do szkoły. Przepraszam! -przyznałam się, płacząc. Kosmyk moich włosów zasłaniał moje oczy, przez co mama nie widziała, że płaczę.
-Kochanie... Przecież ja wiedziałam, że ty kłamiesz. Dlatego kazałam ci zostać w domu. A teraz chodź zapalimy znicz. -powiedziała mama lekko się uśmiechając i sięgając do reklamówki po znicz zapaliła go i postawiła na grobie.
-Mamo... A dawno babcia i dziadek zmarli?
-Tak, córciu. Babcia 34 lata temu, a dziadek 36. - powiedziała mama łapiąc mnie za rękę. -Zgłodniałam. Idziemy coś zjeść do restauracji?
-Skoro chcesz... W sumie też zgłodniałam. -powiedziałam trzymając mamy dłoń. - Idziemy!

Justin PoV

Poszliśmy do najbliższej, ale nie taniej restauracji. Niedawno dostałem dość duże kieszonkowe, dlatego spokojnie mogę opłacić kolację dla dwóch osób.
-Usiądź tutaj, skarbie. -powiedziałem lekko odsuwając krzesło.
-Dziękuję. -powiedziała Alice, po czym dała mi buziaka w policzek. Usiadłem na przeciwko niej. Chwyciliśmy menu.
-Co byś zjadła? Ja chyba małą porcje frytek. -zapytałem gładząc lekko podbródek.
-Dobrze. Ja poproszę chyba nieco cięższe danie. Schabowe i ziemniaczki. Wiesz... Obiadu nie jadłam. A ty nie jadasz mięsa?
-Nie. Jestem wegetarianinem. - powiedziałem odkładając menu.
-Mam wyjątkowego chłopaka. Kocham cię. -powiedziała Alice, posyłając mi słodkiego buziaka.
-Ja ciebie też.       Kelner!
Po chwili przyszedł kelner z małym notesikiem.
-W czym mogę służyć?
-Ja poproszę małą porcję frytek, a moja dziewczyna schabowego i ziemniaki. - powiedziałem składając zamówienie.
-A coś do picia?
Po krótkim namyślę zamówiliśmy colę. Kelner zapisał nasze ostatnie słowa i odszedł do kuchni. Zaczęliśmy rozmawiać. Poznaliśmy się bliżej. Dowiedziałem się kiedy ma urodziny i jaki jest jej wymażony chłopak.
Potem dostaliśmy nasz 'obiad'. Widać, że Alice była głodna, bo zaczęła szybko jeść. Ja po krótkim czasie zjadłem swoje frytki. Podszedłem do baru. Kupiłem chipsy i poprosiłem, aby były one w misce. Oczywiście trzeba było dopłacić. Zacząłem rozmyślać o naszym związku zajadając chipsy.



Potem dosiadłem się do Alice, która kończyła już jeść.

Alex PoV

Otwierając drzwi do restauracji spojrzałam na mamę. Byłam szczęśliwa, że w końcu spędzamy razem czas.
-Dziękuję mamo. -powiedziałam przytulając ją.
-Nie ma za co? -odpowiedziała mama. Widocznie nie wiedziała za co jej jestem wdzięczna. Weszliśmy do restauracji. Gdy zobaczyłam Justin'a i Alice siedzących razem, jedzących jakieś danie zdębiałam. Oni są razem? Nie, nie wierzę. Przecież Alice nie pasuje do Justin'a!
-Chyba mamy tu nową parę. -powiedziała mama szturchając mnie w ramię. Jak ja nienawidzę Alice.

----------------------------------------------
Chyba krótkawy rozdział :) Bardzo proszę o komentowanie bloga. Mogą tam być różne opinie oraz co byście zmienili w moim blogu. Bardzo chciałabym aby to wam się podobało :) Kocham was i Justin też was kocha! <3

Rozdział 3

Justin PoV

-Ponieważ jestem twoją dziewczyną - Alice usiadła mi na kolana okrakiem - musimy to pokazać.
-Ale ja nic.. - chciałem się sprzeciwić, ale ona przytkała mi palec wskazujący do ust i wyszeptała 'cii... jesteśmy razem kochanie'.
Po czym złapała za mój pasek od spodni. Chwyciłem jej ręce. Nie pozwolę robić sobą co tylko się chce. Nie jestem jakąś męską dziwką. Odsunąłem jej ręce.
-Nie chcesz dzisiaj? To pobawimy się jutro. -zeszła z moich kolan i puszczając mi oczko podeszła do swojej 'przyjaciółki' , Rosalie.
Aha, to już wiem, żeby jutro do szkoły nie przychodzić.
-Kurwa. -mruknąłem pod nosem, słysząc dzwonek. W tej samej chwili przypomniało mi się o prezencie dla Alex. Nic dla niej nie mam. Cholera. Poszedłem na lekcje, a była nią matematyka. Nienawidzę. Czułem przytłaczający wzrok Alice i Rosalie. Całą lekcję się na mnie gapiły. Aż bałem się dzwonka na przerwę. Już wolałem mieć matmę... Kto wie co ta suka, znaczy... Moja dziewczyna kombinuje. Ona tylko chce żebym ją przeleciał i będzie komplet. Bo chyba każdy ze szkoły już to zrobił. Ale ta jej twarz... Przyciąga wzrok. W sumie to Alex też mogę się pochwalić. Też wzrok jej nie ominie. Jest mądra i ładna. Cholera.. Co ja pieprzę? Kocham Alice, nawet nie wiem dlaczego. Przecież to dziwka. Ale to moja dziewczyna. Muszę sobie obiecać, że pomimo jej zalotów nigdy jej nie przelecę.
*Przerwa*
Wychodząc z klasy zauważyłem, że Alice już stoi pod jedną z szafek, patrząc się na mnie i lekko przygryzając palec wskazujący. Znowu coś kombinuje. Czas zmienić zasady gry. Teraz ja tu rządzę kotku.
Podszedłem do niej.
Szybko, ale delikatnie musnąłem ustami jej wargę. Potem wplotłem palce w jej włosy i namiętnie pocałowałem. Chciałem dać jej nadzieję. Po chwili czułem jak ściska mi pośladki. Hmm... Trzeba ostrzej? Spoko. Jedną z rąk zacząłem jechać po jej plecach w dół. Gdy już byłem w okolicach jej tyłka powędrowałem do góry i tak kilka razy. Czułem, że ona chce więcej. Upuszczając plecak lekko przygryzłem jej wargę łapiąc ją obiema rękoma za policzki. Spojrzałem na nią. Nierówno oddychała. Uśmiechnąłem się do niej. Kciukami pogłaskałem jej zadbaną skórę. Potem znowu gorąco ją pocałowałem. Oderwałem się od niej, chwyciłem plecak i poszedłem jak gdyby nigdy nic. Lekko wycierając usta odszedłem w stronę klasy.

Po kilku przerwach nadszedł czas na przerwę obiadową. Pobiegłem na dwór. Od początku szkoły chyba nie korzystam ze stołówki. Wolę swoje śniadanie. Głównie bułka i cola. Jestem wegetarianinem, a na stołówce cały czas jakieś mięso.
Odwijając złotko ugryzłem bułkę. Potem popiłem colą. Podniosłem wzrok. W moję stronę szła Alice. Od czasu tamtej przerwy nie odezwała się. Ale teraz znowu chyba coś wykombinowała.
-Justin.. To było bardzo gorące. Czuję, że w naszym związku dojdzie do czegoś więcej. - sapała. Ale ja nie dam się nabrać. Odłożyłem bułkę i colę. Złapałem jej twarz delikatnie w obie ręce.
-Alice, kochanie. Jesteśmy razem od początku dnia. Więc na razie do niczego więcej nie dojdzie. Jedynie do pocałunków. Rozumiesz? Kocham cię i nie chcę, aby nasz związek opierał się głównie na seksie. Wiesz chyba o co mi chodzi. Bo ja traktuję to sprawę poważnie.
-Justin... Ro-rozumiem... To dziwne. Każdy chłopak z jakim byłam gapił się na moje cycki. I tylko o to im chodziło. Żaden nie powiedział do mnie, że mnie kocha. I ja już przyzwyczaiłam się do tego. Myślałam, że każdy chłopak jest taki sam. I tam na ławce.. Ja... Ja chciałam ci sprawić przyjemność. Ale teraz rozumiem. Też cię kocham, Justin.
Przytuliłem ją delikatnie, ale uczuciowo. Jednak nie jest dziwką, tak jak myślałem.
Postanowiliśmy zjeść razem śniadanie. Oddałem jej połowę swojej bułki. Dość długo rozmawialiśmy. Było tak przyjemnie, że nie usłyszeliśmy dzwonka na lekcję i spóźniliśmy się o jakieś 10-15 minut.
Postanowiłem po lekcjach zaprosić ją do domu. Cudownie czułem się w jej towarzystwie. Czułem, że ta miłość jest prawdziwa. Otworzyłem drzwi do domu.
-Dzień dobry wszystkim! - krzyknąłem z bananem na twarzy.
Nikogo nie było. Postanowiłem pójść do Alex do pokoju.
-Jesteś? Alex? -nigdzie jej nie widziałem. - pewnie wyszła. Wejdź Alice do mojego pokoju. Ja się tylko przebiorę.
Podszedłem do swojej szafy i chwyciłem t-shirt i krótkie spodenki. Gorąco dziś było.
-Przebierzesz się przy mnie? -zapytała Alice.
-Eee... Nie wiem. Aż tak się do ciebie nie przyzwyczaiłem. -poczułem, że się lekko zaczerwieniłem. Na prawdę nie czuję się przy niej aż tak swobodnie. Ale to przecież tylko koszulka i spodenki.
- Zgoda. - powiedziałem zdejmując koszulkę.Alice założyła nogę na nogę i patrząc się na mnie przygryzała wargę.

-Masz piękną klatę. - powiedziała wstając, podchodząc do mnie i kręcąc palcem kółka na mojej klatce piersiowej.
-Dz-dzięki. - odpowiedziałem zakładając koszulkę. Potem zdjęłem spodnie, stojąc przed nią w samych bokserkach. Widać, że lekko rozszerzyły jej się oczy. Nie wnikam czemu. Założyłem spodenki i podając jej rękę spytałem.
-Idziemy coś zjeść, kochanie?-Ona podając mi rękę kiwnęła głową na 'tak'.

Alex PoV

Chodziłam z mamą po parku. Zaczęła mi tłumaczyć jak teraz będziemy żyć i że trzeba będzie zacząć trochę oszczędzać.
-Ale to na krótko. Postaram się znaleźć niedługo pracę. Ale chcę trochę odpocząć.
-Rozumiem. Też bym była zmęczona. -powiedziałam wzdychając. - Idziemy do domu?
-Jeszcze nie. Chcę cię zaprowadzić w jedno miejsce. -powiedziała mama kładąc rękę na moje ramię.
* po krótkim czasie*
-T-to cmentarz? Po co mnie tu zaprowadziłaś?
-Chcę ci pokazać grób twoich dziadków. Przecież nawet nie wiesz jak się nazywają.
-Masz rację. Nigdy mi o nich nie opowiadałaś. Dlaczego? Czy coś się stało?
Mama po krótkim westchnięciu zaczęła opowiadać.
-Wiesz... Twoja babcia nie żyła najlepiej.

----------------------------------------------------------------
Dzisiaj trochę więcej romantyzmu ;D Mam nadzieję, że się podoba ;)
Wbijać na mojego aska; @Juzekk :)

 


niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 2

Justin PoV

Siedziałem sam w autobusie, ale widziałem jak Alice i jej 'wróg' (przynajmniej tak mi Alice mówiła) , Rosalie nie mogą opuścić ze mnie wzroku. Coś tam do siebie gadały, ale ja miałem na to wylane. Cały czas myślałem o Alex. Moja siostra, mój skarb się we mnie zakochał? Uśmiechnąłem się.
Ja tam ją traktuję jak siostrę, ale dziwnie mi będzie spojrzeć jej w oczy. Nagle poczułem małe szarpnięcie. Bus się zatrzymał, dojechaliśmy pod szkołę. Miałem jeszcze ponad pół godziny do lekcji. Podszedłem do swojej szafki i wyjąłem kilka książek. Po chwili ktoś mnie złapał za ramiona i przekręcił tak, że byłem obrócony plecami do szafki. To była Alice. Spokojnie mogłem złapać jej ręce i zdjąć je z moich ramion, ale chciałem zobaczyć co takiego chciała mi zrobić. Nie powiem, brzydka nie jest. Poczułem jak jej noga ociera się o moje krocze przez co mój penis zrobił się twardy. Chyba to poczuła, bo uśmiechnęła się i od razu zabrała nogę. Przyznam, poczułem wielki wstyd. Ale Alice to nie interesowało. Chwyciła mnie mocniej za ramiona.
- Justin, jesteś taki.. Uhh... No... Seksowny. Dlatego ja, jako najładniejsza dziewczyna w szkole muszę mieć najprzystojniejszego chłopaka. Więc...?
- Alice, jesteś ładna... Znaczy brzydka! To znaczy... ładna.-  zacząłem się plątać i od razu zrobiłem się czerwony, gdy doszło do mnie co przed chwilą powiedziałem. Dlatego chwyciłem jej ręce i zsunąłem z siebie. Jednak po drodze jej lewa dłoń przejechała znowu koło mojego krocza. Dlatego szybciej starałem się odsunąć od niej, ale też delikatnie. Ona chyba wiedziała, że chcę się wycofać. W ostatniej chwili chwyciła moją twarz w dwie ręce i delikatnie pocałowała. Przyznam, to podnieciło mnie jeszcze bardziej. Żeby nie zrobić czegoś głupiego odsunąłem się 3 kroki w tył, drapiąc jedną ręką tył głowy.
-Tak. - Szepnąłem.
Potem siedziałem na ławce, zatapiając swoją twarz w dłoniach. Ale poczułem, że znowu ktoś mnie dotyka w ramię. Cholera. Obróciłem się i zobaczyłem Alice.
No cóż. Pech.

Alex PoV

Kończąc swoje gryzmoły, zamknęłam pamiętnik i tak samo jak Justin, po prostu rzuciłam go na kanapę. Założyłam kapcie i podeszłam do szafy. Tak samo jak pamiętnik rzuciłam podkoszulek, koszulę w kratę i ciemnoniebieskie rurki. Zamknęłam szafę, chwyciłam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam włosy w niezgrabnego koka. Mimo tego, że miałam siedzieć w domu i nikt by mnie nie widział, 'pomalowałam się'. Ale to był tylko lekki makijaż. Spojrzałam w lustro i puściłam do siebie oczko. Potem zeszłam na dół. Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko. Chwyciłam miskę i płatki. Mleko wlałam do miski i zagrzałam. Potem dosypałam płatków. Wzięłam łyżkę i usiadłam na przeciw mojej mamy. Zaczęłam szybko jeść płatki. Potem przypomniała mi się reakcja mamy.
-Mamo, co się stało?
-A co się miało stać córciu?
-Nie no bo... -poczułam się zażenowana. Miałabym teraz mamie wypominać jaka to obojętna była w stosunku do nas? niee... taka bezczelna nie jestem. -Ehh... Zmieniłaś się, jakoś.
-Aaa. Wiem o co ci chodzi, Alex. Posłuchaj. -mama odłożyła gazetę i spojrzała mi w oczy - Straciłam pracę.
-C-co? Jakto?! Mamo! - Poczułam zdenerwowanie, ale chciałam posłuchać co takiego mama ma mi jeszcze do powiedzenia.
-Córciu. Wiem, że to źle stracić pracę, ale za to twój tata awansował na największe stanowisko, dlatego to wychodzi nam na dobre. Ja mogę zajmować się wami, a tata przecież i tak się z wami rzadko widuje.
-Czasami mamo czuję się jakbym nie była waszą córką. - spojrzałam mamie prosto w oczy i posłałam słodki uśmieszek. Mama od razu wstała od stołu i podeszła do zlewu.
-Alex, ja ten, muszę pozmywać, no. - powiedziała jąkając się.
- Mamo? A czy ty przypadkiem nie chcesz od czegoś uciec?
- Co ty takie głupie pytania zadajesz?! Oczywiście, że nie! - zaczęła mnie popychać w stronę schodów. - Chyba, że. Chodzi ci o twój prezent urodzinowy. - uśmiechnęła się.
- Ooo. Tak! Tak! Tak! - krzyczałam klaskając w dłonie i podskakując jak małe dziecko.
-Dobrze. Więc... Wyprowadzamy się! - powiedziała po czym mnie przytuliła.
-J-jak to? Pojutrze się wyprowadzamy? Tak szybko? Rzeczy spakowane?
-Nie, jeszcze nie. Jutro zaczniemy pakować.
- Teraz! Teraz! Teraz! Ja idę się pakować! pa pa ! -pocałowałam mamę w policzek i pobiegłam na górę.
Nie, żebym nie chciała tu mieszkać... Ale wszyscy... Wydają mi się tacy obcy.
Pakowałam swoje rzeczy.
-Alex... Muszę ci coś powiedzieć.

--------------------------------------------------------
Wiem, że na razie nudne rozdziały, ale postaram się to nieco rozkręcić ;)
Postaram się jeszcze dzisiaj napisać rozdział.
Proszę o dodawanie komentarzy, bo nie wiem czy ktoś to czyta ;c

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 1



Alex PoV

-Oddaj! -krzyczałam szarpiąc się z Justinem o mój pamiętnik. - Oddaj to! Słyszysz? Powiem mamie! - Szantaż, to jedyne co może mi pomóc, by Justin w końcu oddał mi mój pamiętnik. Fakt... Może i oddał mi go, ale po chwili przycisnął mnie do siebie i zaczął czochrać moje włosy. Dobrze wie, że ja tego nienawidzę. Byłam gorąca ze złości, dosłownie. Ale nie uderzyłam Justina, bo ja wiem jak wykorzystać to, że jestem gorąca i nie wyglądam najlepiej. Ja już mam swoje sposoby. Poszłam do mamy, która akurat czytała jakiś artykuł o gotowaniu czy coś. Ona nie lubi, gdy jej ktoś przeszkadza jeśli jest czymś zajęta i przeważnie od razu zgadza się na większość moich błagań. Fakt, pokrzyczy na mnie trochę, ale to minie i mam później spokój. Podeszłam do mamy i delikatnie szturchnęłam ją w ramię.
-Mamoo... -Powiedziałam strasznie cicho, jakbym umierała. - Źle się czuję... Chyba jakaś grypa. Muszę iść dzisiaj do szkoły? Sama sprawdź.- Przyłożyłam mamy rękę na moje czoło na co ona gwałtownie na mnie spojrzała.
-Ty dziecko jesteś na prawdę chora! Marsz mi do łóżka! I dzisiaj nie wychodzisz z domu! -powiedziała kiwając palcem. Patrzałam na nią z szeroko otwartymi oczami. Od długiego czasu miała wylane na mnie. Pozwalała mi zostać w domu, a potem spokojnie wychodzić na dwór i siedzieć do późnej godziny. W sumie na początku było mi ciężko bez czułości mamy, ale potem nawet zaczęłam się z tego powodu cieszyć. Wiedziałam co to znaczy wolność. Ale teraz? Czyżby mama postanowiła się zmienić? Nie, nie, to przecież niemożliwe...
Szłam powolnym krokiem po schodach docierając do mojego pokoju. W progu stał zadowolony Justin. Ehh... Jak ja nie lubię mojego brata.
-Co do tego twojego pamiętnika, zgodzę się z tobą. Ja na prawdę jestem przystojny. -powiedział Justin mierzwiąc swoje włosy. Uśmiechnął się szeroko, rzucił mój pamiętnik na kanapę i już go nie było. Słyszałam jak nucił coś pod nosem, ale to na prawdę nie miało dla mnie największego znaczenia. Byłam na niego wściekła, bo naruszył moją prywatność.
Ja tam pisałam swoje największe sekrety, a on bezczelnie zajrzał do pamiętnika i z uśmieszkiem na twarzy je przeczytał! Drań! Jak ja go nienawidzę!
Szybko chwyciłam pamiętnik i zaczęłam bazgrać:
"                                                      15 05 2013
Drogi Pamiętniczku! Nie, to dla maluchów.
Słuchaczu moich wyżaleń! O, lepiej! :)
Dzisiaj znowu Justin mnie zdenerwował... Alee... Ten jego uśmiech, te jego czekoladowe oczy... Uhh... Cieszę się, że mam tak przystojnego brata. :) Ale on jest taki denerwujący. Jeszcze jak 'macał' te swoje seksistowskie włosy... Uhh... Nie mogę przestać o tym myśleć! ;/ On narusza moją prywatność, a ja chwalę jego wygląd... Powinnam iść do psychiatry... Żeby zakochać się we własnym bracie... Jeszcze moja przyjaciółka, Alice, ciągle plącze się za mną mówiąc, jakiego to przystojnego mam brata. Przecież wiem! Jest najcudowniejszym cudem z cudów na świecie! Ale... Ja zakochałam się w swoim bracie! Nie, muszę się komuś zwierzyć... Idę do Alice. Pa mój pamiętniczku! ♥
                                                                                                       ALEX "
Justin PoV

Gdy Alex, ta mała spryciara poszła do mamy, bo chciała znowu ominąć szkołę, ja miałem wolną chwilę, by spojrzeć wreszcie do jej pamiętnika. No, bo gdyby nie było tam nic ciekawego, to po co by tak zaciekle walczyła? Myślałem, że tam będzie napisane, że zakochała się w jakimś chłopaku ze szkoły. I nie myliłem się. Tyle tylko, że kompletnie się nie spodziewałem, że tym chłopakiem będę ja! Czytam i czytam, zainteresowany co ona tam o mnie wypisuje.
"Piękne oczy, idealnie ułożone włosy, figura, mięśnie - to w nim kocham..."
Uśmiechnąłem się i już miałem przełożyć kartkę, by czytać dalej te komplementy, ale słyszałem kroki. To Alex szła po schodach, ale jakaś taka... Zła, bo głośno tupała... Wiedziałem już, że  mama się nie zgodziła, albo kazała jej zostać w łóżku przez cały dzień. Alex weszła do pokoju, usiadła na łóżku i skrzyżowała ręce na piersi. Ja, kochałem ją denerwować, dlatego wspomniałem o pamiętniku.
-Co do tego twojego pamiętnika, zgodzę się z tobą. Ja na prawdę jestem przystojny. - i dotknąłem swoich włosów, gładząc końcówki. Widać, że na początku jeszcze bardziej się zesłościła, ale gdy zobaczyła jak jeżdżę swoją ręką po włosach gapiła się na mnie z uśmiechem. Rzuciłem pamiętnik na kanapę, puściłem jej oczko i wyszedłem. Po drodze do pokoju nuciłem sobie pod nosem. Jeszcze spojrzałem przez ramię co robi Alex, ale ona już coś bazgrała w tym swoim pamiętniku. Otworzyłem drzwi od pokoju i od razu zabrałem się za przyszykowanie się do szkoły. Wyciągnąłem jakąś koszulkę z szafy i ubrałem. Spodnie już miałem na sobie więc pozostało się umyć, ubrać skarpetki i buty. W łazience lekko poprawiłem włosy i umyłem zęby. Potem chwyciłem plecak, spakowałem śniadanie, ubrałem buty i fullcap'a i wybiegłem na autobus. 

----------------------------------------------------------------------
Przepraszam za tak długie rozdziały, ale tak jakoś się rozpisałam ;x Oczywiście pierwszy rozdział jest nudny, ale śpiąca jestem... Wybaczcie :) 
Dobrych snów ♥

Postacie


-Justin Bieber

-Alex Bieber

-Isabella Bieber

-Alice Martines