Świetnie się bawiliśmy. Ale czułem się nieswojo. Jakby ktoś nas śledził. Ale w towarzystwie Alice od razu zapomniałem o moich przypuszczeniach. Wchodząc do domu wpadłem na pomysł.
-Alice. Co ty na to bym został u ciebie na noc? -szepnąłem jej do ucha.
-Zgoda. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Ja także się uśmiechnąłem.
-Mamo! Mamo, gdzie jesteś? -krzyczałem, rozglądając się po pokoju. Alex schodziła po schodach.
-Co się tak drzesz?! Kąpie się. Daj jej spokój. Już się w spokoju wykąpać nie może?! Pewnie nawet nie wiesz, że straciła pracę. Teraz tylko romansiki ci w głowie. -mówiła Alex. Jakaś taka nieswoja. Alice podeszła do Alex z rozłożonymi rękoma. Chyba chciała ją przytulić. Na co Alex ją odepchnęła.
-Spadaj... To znaczy.. Chodź tutaj moja kochana! -powiedziała, przytulając ją.
-Dobra, dobra. Muszę ci powiedzieć, że jesteśmy parą!
-No jakbym nie wiedziała. W parku cały czas się przytulaliście dosładzając to buziaczkami. Ojoj... Gołąbeczki.
-Skąd wiesz, że byliśmy w parku? - spytałem, przybliżając do siebie Alice.
-Ee.. Uhh... Widziałam jak wracałam z mamą z restauracji.
-Przecież to zupełnie w innym kierunku. -wyrwała się Alice. Ale ja już wiedziałem, że to Alex nas śledziła. Jest po prostu zazdrosna. Przerywając naszą 'sprzeczkę' weszła mama w szlafroku. Nie wstydziła się Alice.
-Mamoo... Mogę zostać na noc u Alice? -spytałem.
Alex PoV
Nie, nie, nie. Mamoo... Powiedz, że nie! Nie zgadzaj się na to! Proszę, proszę!
-Zgoda. Ale rano masz być z powrotem. Musisz nam pomóc w przeprowadzce. -powiedziała mama.
No i masz... Bóg wie co oni tam będą robić. Mam nadzieję, że nie będzie tam żadnego seksu, bo rozszarpię.
Wieczorem, zaraz po kąpieli położyłam się spać. Leżałam w samych majtkach i staniku. Nie miałam głowy, by się przebrać.
Nie spałam całą noc. Cały czas myślałam co oni teraz robią, bo na pewno nie śpią. Dopiero nad ranem ledwo zmrużyłam oko, a tu już pukanie do drzwi.
-Nosz... Spać nie dadzą. -powiedziałam przecierając oko. Pobiegłam, nawet można powiedzieć, że przyczołgałam się do drzwi i otworzyłam je. Oczywiście w prgu stał Justin. Zaraz zza pleców słyszę wołanie.
-Justin? Przyszedłeś? Chodź mi pomóż powynosić te pudła! -krzyczała mama, pomimo tego, że stała 3 kroki za mną. Lekko przetarłam ucho.
-Już idę, idę. -powiedział Justin, ale jakiś taki rozpromieniony. Za chwilę wrócił niosąc jakieś pudło.
-Justin, zaczekaj chwilkę. -powiedziałam lekko go szturchając.
-Tak? Co się stało?
-No, bo wiesz... Interesuje mnie to trochę... Co wy tam robiliście?
-No wiesz...
-Nie gadaj! Justin! Dałeś się uwieść tej suce?! - już chciałam mu przyłożyć z liścia, ale to jego życie. Niech robi co chce.
-Wypraszam sobie! Oboje się kochamy i... - przerwał sygnał telefonu Justin'a. -To Alice. Pewnie napisała, abyśmy się spotkali.
-Co?! Że co kurwa?! A to suka! Alex... Przepraszam. Teraz wiem, że to była tylko jej gra. Wykorzystała mnie, a teraz porzuciła. Ja chciałem... Czułości. Tak, po prostu czułości... A ona...
-Dobra, Justin. Uspokój się. -powiedziałam przytulając się do niego i klepiąc ręką jego plecy. -Wszystko się ułoży zobaczysz.
--------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ;) Proszę o zostawianie komentarzy pod rozdziałami. Przez to wiem, że czytacie ;) To dopiero są początki bloga i jest mało czytelników. Bardzo było by miło gdybyście powysyłali link do bloga, lub po prostu polecali go znajomym ;) Dziękuję wam i bardzo was kocham ♥
Wbijać na aska

Super <3
OdpowiedzUsuń