niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 2

Justin PoV

Siedziałem sam w autobusie, ale widziałem jak Alice i jej 'wróg' (przynajmniej tak mi Alice mówiła) , Rosalie nie mogą opuścić ze mnie wzroku. Coś tam do siebie gadały, ale ja miałem na to wylane. Cały czas myślałem o Alex. Moja siostra, mój skarb się we mnie zakochał? Uśmiechnąłem się.
Ja tam ją traktuję jak siostrę, ale dziwnie mi będzie spojrzeć jej w oczy. Nagle poczułem małe szarpnięcie. Bus się zatrzymał, dojechaliśmy pod szkołę. Miałem jeszcze ponad pół godziny do lekcji. Podszedłem do swojej szafki i wyjąłem kilka książek. Po chwili ktoś mnie złapał za ramiona i przekręcił tak, że byłem obrócony plecami do szafki. To była Alice. Spokojnie mogłem złapać jej ręce i zdjąć je z moich ramion, ale chciałem zobaczyć co takiego chciała mi zrobić. Nie powiem, brzydka nie jest. Poczułem jak jej noga ociera się o moje krocze przez co mój penis zrobił się twardy. Chyba to poczuła, bo uśmiechnęła się i od razu zabrała nogę. Przyznam, poczułem wielki wstyd. Ale Alice to nie interesowało. Chwyciła mnie mocniej za ramiona.
- Justin, jesteś taki.. Uhh... No... Seksowny. Dlatego ja, jako najładniejsza dziewczyna w szkole muszę mieć najprzystojniejszego chłopaka. Więc...?
- Alice, jesteś ładna... Znaczy brzydka! To znaczy... ładna.-  zacząłem się plątać i od razu zrobiłem się czerwony, gdy doszło do mnie co przed chwilą powiedziałem. Dlatego chwyciłem jej ręce i zsunąłem z siebie. Jednak po drodze jej lewa dłoń przejechała znowu koło mojego krocza. Dlatego szybciej starałem się odsunąć od niej, ale też delikatnie. Ona chyba wiedziała, że chcę się wycofać. W ostatniej chwili chwyciła moją twarz w dwie ręce i delikatnie pocałowała. Przyznam, to podnieciło mnie jeszcze bardziej. Żeby nie zrobić czegoś głupiego odsunąłem się 3 kroki w tył, drapiąc jedną ręką tył głowy.
-Tak. - Szepnąłem.
Potem siedziałem na ławce, zatapiając swoją twarz w dłoniach. Ale poczułem, że znowu ktoś mnie dotyka w ramię. Cholera. Obróciłem się i zobaczyłem Alice.
No cóż. Pech.

Alex PoV

Kończąc swoje gryzmoły, zamknęłam pamiętnik i tak samo jak Justin, po prostu rzuciłam go na kanapę. Założyłam kapcie i podeszłam do szafy. Tak samo jak pamiętnik rzuciłam podkoszulek, koszulę w kratę i ciemnoniebieskie rurki. Zamknęłam szafę, chwyciłam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam włosy w niezgrabnego koka. Mimo tego, że miałam siedzieć w domu i nikt by mnie nie widział, 'pomalowałam się'. Ale to był tylko lekki makijaż. Spojrzałam w lustro i puściłam do siebie oczko. Potem zeszłam na dół. Podeszłam do lodówki i wyjęłam mleko. Chwyciłam miskę i płatki. Mleko wlałam do miski i zagrzałam. Potem dosypałam płatków. Wzięłam łyżkę i usiadłam na przeciw mojej mamy. Zaczęłam szybko jeść płatki. Potem przypomniała mi się reakcja mamy.
-Mamo, co się stało?
-A co się miało stać córciu?
-Nie no bo... -poczułam się zażenowana. Miałabym teraz mamie wypominać jaka to obojętna była w stosunku do nas? niee... taka bezczelna nie jestem. -Ehh... Zmieniłaś się, jakoś.
-Aaa. Wiem o co ci chodzi, Alex. Posłuchaj. -mama odłożyła gazetę i spojrzała mi w oczy - Straciłam pracę.
-C-co? Jakto?! Mamo! - Poczułam zdenerwowanie, ale chciałam posłuchać co takiego mama ma mi jeszcze do powiedzenia.
-Córciu. Wiem, że to źle stracić pracę, ale za to twój tata awansował na największe stanowisko, dlatego to wychodzi nam na dobre. Ja mogę zajmować się wami, a tata przecież i tak się z wami rzadko widuje.
-Czasami mamo czuję się jakbym nie była waszą córką. - spojrzałam mamie prosto w oczy i posłałam słodki uśmieszek. Mama od razu wstała od stołu i podeszła do zlewu.
-Alex, ja ten, muszę pozmywać, no. - powiedziała jąkając się.
- Mamo? A czy ty przypadkiem nie chcesz od czegoś uciec?
- Co ty takie głupie pytania zadajesz?! Oczywiście, że nie! - zaczęła mnie popychać w stronę schodów. - Chyba, że. Chodzi ci o twój prezent urodzinowy. - uśmiechnęła się.
- Ooo. Tak! Tak! Tak! - krzyczałam klaskając w dłonie i podskakując jak małe dziecko.
-Dobrze. Więc... Wyprowadzamy się! - powiedziała po czym mnie przytuliła.
-J-jak to? Pojutrze się wyprowadzamy? Tak szybko? Rzeczy spakowane?
-Nie, jeszcze nie. Jutro zaczniemy pakować.
- Teraz! Teraz! Teraz! Ja idę się pakować! pa pa ! -pocałowałam mamę w policzek i pobiegłam na górę.
Nie, żebym nie chciała tu mieszkać... Ale wszyscy... Wydają mi się tacy obcy.
Pakowałam swoje rzeczy.
-Alex... Muszę ci coś powiedzieć.

--------------------------------------------------------
Wiem, że na razie nudne rozdziały, ale postaram się to nieco rozkręcić ;)
Postaram się jeszcze dzisiaj napisać rozdział.
Proszę o dodawanie komentarzy, bo nie wiem czy ktoś to czyta ;c

1 komentarz: