poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 4


Alex PoV

-No, bo wiesz... Byliśmy biedni. Babcia miała 5 dzieci, a po krótkim czasie urodziłam się ja. Twój dziadek pracował w innym mieście. Ale to była bardzo słabo płatna praca. -kontynuowała mama. - I... I twoja babcia... Zaczęła pracować jako prostytutka. Mijały miesiące, a nam żyło się lepiej. Ale potem tata, a twój dziadek, chciał zrobić nam niespodziankę i wrócić bez zapowiedzi. Pech chciał, że akurat wtedy w domu był jakiś klient. Tata się mocno zdenerwował. Pobił mamę śmiertelnie, a klienta wyprosił, a wręcz wyrzucił z domu. Zaczęło się wszystko walić. Babcia umarła. Tata odszedł z pracy i zaczął pić. Nasi sąsiedzi dokarmiali mnie i moje rodzeństwo. Po 2 latach tata się powiesił. Zostawiając mnie i 5 rodzeństwa. Na szczęście mój najstarszy brat był już pełnoletni. Znalazł sobie dziewczynę i oboje podjęli się pracy, by zarobić na nasze wyżywienie. Po tylu latach udało mi się wybić z dna.
-Ojj, mamo... -powiedziałam wtulając się w mamę. -Przepraszam, że skłamałam, że jestem chora. Chciałam wkurzyć Justin'a i przy okazji nie pójść do szkoły. Przepraszam! -przyznałam się, płacząc. Kosmyk moich włosów zasłaniał moje oczy, przez co mama nie widziała, że płaczę.
-Kochanie... Przecież ja wiedziałam, że ty kłamiesz. Dlatego kazałam ci zostać w domu. A teraz chodź zapalimy znicz. -powiedziała mama lekko się uśmiechając i sięgając do reklamówki po znicz zapaliła go i postawiła na grobie.
-Mamo... A dawno babcia i dziadek zmarli?
-Tak, córciu. Babcia 34 lata temu, a dziadek 36. - powiedziała mama łapiąc mnie za rękę. -Zgłodniałam. Idziemy coś zjeść do restauracji?
-Skoro chcesz... W sumie też zgłodniałam. -powiedziałam trzymając mamy dłoń. - Idziemy!

Justin PoV

Poszliśmy do najbliższej, ale nie taniej restauracji. Niedawno dostałem dość duże kieszonkowe, dlatego spokojnie mogę opłacić kolację dla dwóch osób.
-Usiądź tutaj, skarbie. -powiedziałem lekko odsuwając krzesło.
-Dziękuję. -powiedziała Alice, po czym dała mi buziaka w policzek. Usiadłem na przeciwko niej. Chwyciliśmy menu.
-Co byś zjadła? Ja chyba małą porcje frytek. -zapytałem gładząc lekko podbródek.
-Dobrze. Ja poproszę chyba nieco cięższe danie. Schabowe i ziemniaczki. Wiesz... Obiadu nie jadłam. A ty nie jadasz mięsa?
-Nie. Jestem wegetarianinem. - powiedziałem odkładając menu.
-Mam wyjątkowego chłopaka. Kocham cię. -powiedziała Alice, posyłając mi słodkiego buziaka.
-Ja ciebie też.       Kelner!
Po chwili przyszedł kelner z małym notesikiem.
-W czym mogę służyć?
-Ja poproszę małą porcję frytek, a moja dziewczyna schabowego i ziemniaki. - powiedziałem składając zamówienie.
-A coś do picia?
Po krótkim namyślę zamówiliśmy colę. Kelner zapisał nasze ostatnie słowa i odszedł do kuchni. Zaczęliśmy rozmawiać. Poznaliśmy się bliżej. Dowiedziałem się kiedy ma urodziny i jaki jest jej wymażony chłopak.
Potem dostaliśmy nasz 'obiad'. Widać, że Alice była głodna, bo zaczęła szybko jeść. Ja po krótkim czasie zjadłem swoje frytki. Podszedłem do baru. Kupiłem chipsy i poprosiłem, aby były one w misce. Oczywiście trzeba było dopłacić. Zacząłem rozmyślać o naszym związku zajadając chipsy.



Potem dosiadłem się do Alice, która kończyła już jeść.

Alex PoV

Otwierając drzwi do restauracji spojrzałam na mamę. Byłam szczęśliwa, że w końcu spędzamy razem czas.
-Dziękuję mamo. -powiedziałam przytulając ją.
-Nie ma za co? -odpowiedziała mama. Widocznie nie wiedziała za co jej jestem wdzięczna. Weszliśmy do restauracji. Gdy zobaczyłam Justin'a i Alice siedzących razem, jedzących jakieś danie zdębiałam. Oni są razem? Nie, nie wierzę. Przecież Alice nie pasuje do Justin'a!
-Chyba mamy tu nową parę. -powiedziała mama szturchając mnie w ramię. Jak ja nienawidzę Alice.

----------------------------------------------
Chyba krótkawy rozdział :) Bardzo proszę o komentowanie bloga. Mogą tam być różne opinie oraz co byście zmienili w moim blogu. Bardzo chciałabym aby to wam się podobało :) Kocham was i Justin też was kocha! <3

3 komentarze: