Alex Pov
- C-co się dzieje? -mówiłam łapiąc się za głowę. Czułam na sobie czyjś dotyk. Taki czuły, taki ciepły dotyk Justin'a. Właśnie w tej chwili zaczęło mi się przypominać co stało się tamtego wieczoru. Sprawiłam Justinowi ból i cierpienie przez moją głupotę, a on został ze mną pomimo tego wszystkiego. Delikatnie zdjęłam jego rękę z mojego drżącego ciała. Poczułam kawałek jakiegoś materiału w okolicach jego nadgarstka. Plaster. Jak mogłam skrzywdzić go, a potem jak jakaś naćpana położyć się spać zostawiając go z rozciętą ręką. Ale on wrócił. Został ze mną.
Wstałam z łóżka tak cicho, aby tylko nie obudzić Justina. Chwyciłam żyletki i udałam się w kierunku drzwi. Stając w progu spojrzałam na swojego 'brata'. Tak słodko i bezbronnie spał. Położyłam żyletki na szafkę i na palcach podchodząc do Justina okryłam go kocem. Jaki on jest seksowny. Wzięłam żyletki i już na prawdę ostatni raz spojrzałam się na niego.
Poszłam do łazienki. Stanęłam przed umywalką i oparłam się o jej krawędzie. Spojrzałam w lustro. Wyglądałam jak wrak człowieka.
-Kurwa. Co ja z siebie zrobiłam?! Jestem szmatą, suką, dziwką! -krzyczałam uderzając się w twarz. W ręku już trzymałam przygotowaną żyletkę. -Nie..nawidzę... siebie... -mówiłam z każdym razem przecinając kawałek mojej skóry. Zaczęły lecieć kropla krwi, a ja zaczęłam płakać. Jedna ze słonych łez wpadła w czerwoną kałużę na mojej ręce, dotykając ran powodując cholerny ból. Spojrzałam w lustro. Rozmazany makijaż, rozwalone włosy i cała zakrwawiona twarz i ręce udowadniały, że jestem na dnie. Jednak po chwili widziałam niewyraźnie moje obrzydliwe odbicie. Poczułam się słabiej. Nie miałam sił ustać na nogach. Usiadłam skulona, oparta o ścianę na ziemi.
-Kocham cię mamo, kocham cię tato. Życzę miłego dnia, pa pa. -mówiłam jakieś bzdury. Jednak mój głos był coraz cichszy. Przymknęłam oczy. Potem widziałam jakieś piękne światło, które koniecznie chciałam mieć. Byłam coraz bliżej.
Justin Pov
-Niom, niom. -mlaskałem budząc się z tak wspaniałego snu. -Koc? ... Alex? -pytałem sam siebie zdziwiony, macając każdy skrawek łóżka. Spojrzałem na szafkę. -O niee! Alex! -nie było żyletek. Wyrwałem się z łóżka w samych dresach. Pobiegłem do łazienki. Drzwi zamknięte. -Cholera! Mamo! Chodź tu! -krzyczałem rozglądając się czy mama już idzie. Zdenerwowany odsunąłem się od drzwi, rozbiegłem się i wyważyłem drzwi. Leżała na podłodze. Dookoła pełno krwi. W tym momencie wbiegła mama.
-Dzwoń na pogotowie! -krzyczałem do mamy. -Alex? Alex? Alex kurwa odezwij się! -krzyczałem lekko klepiąc Alex po policzku.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No, witam.Przepraszam za tak długą przerwę, ale zaczęła się szkoła i dużo nauki. ;/ Jednak mam nadzieję, że rozdział się podoba. :)
Serdecznie zapraszam na aska, pytajcie kiedy rozdziały czy coś ; [klik]
Proszę o następny possstttt!!!!Prooooosszzzzzęęęęęęęęęęęę!!!!
OdpowiedzUsuńBożesz to jest super!! Ja chcę więcej ;3 Na chwilę poczułam jagmy to ja była na niej miejscu xd :O
OdpowiedzUsuńDajesz Dajesz Maleńka <3
OdpowiedzUsuń