Dość długo staliśmy przytuleni. Było mi tak smutno, że nie chciałem puszczać Alex. Nie chciałem, aby i ona mnie opuściła. W ciągu kilku sekund poczułem się strasznie samotny. Ja dalej kocham Alice. Ale muszę wynagrodzić Alex, że musiała tyle cierpieć.
-Właśnie! -krzyknąłem pstrykając palcami. Pocałowałem Alex w policzek.
Pobiegłem do swojego pokoju.Chwyciłem gitarę i udałem się do garażu. Tam powciskałem kilka przycisków, żeby otworzyć garaż. Znalazłem jakieś krzesło i zabrałem się za wymyślanie piosenki. Tak. Chciałem na urodziny Alex napisać piosenkę dla niej. Jutro już wyjeżdżamy, dlatego po przyjeździe do nowego domu zaśpiewam jej to. Tak na nowy początek życia. Tekst po krótkim czasie miałem wymyślony, bo to kilkunastosekundowa piosenka. Ale gorzej było z nutami, akordami i w ogóle muzyką. Poczułem, że nie skończę tego do wieczoru, dlatego postanowiłem ćwiczyć w nocy. Też w garażu, bo nie chcę obudzić Alex, ani Isabelli, znaczy... Mojej mamy. Isabella... To imię mojej pierwszej dziewczyny. Zerwaliśmy ok. rok temu. Znaczy... Ona zerwała ze mną. Bo nie dawałem jej codziennie 100 $, tak jak jej wymarzony mężczyzna. I nawet chyba do teraz jest sama. Ale mniejsza z nią. Byłem do niej tak przywiązany, z resztą tak jak do każdej mojej dziewczyny. Teraz kocham Alice, która tak po prostu zostawiła mnie jak bezbronne dziecko. Teraz jedynymi ważnymi dla mnie dziewczynami jest moja mama i Alex. One zawsze mnie przyjmą z otwartymi ramionami. Kocham ich. W sumie... To mama ma za tydzień urodziny. Ale na razie jedna piosenka wystarczy.
-Justin? Wszystko ok? -powiedziała Alex, lekko wychylając się zza ściany.
-Tak! Wyjdź, Alex! Proszę cię, wyjdź! -krzyknąłem. Nie chciałem, aby dowiedziała się o niespodziance.
Alex PoV
Co mu się stało? Jakiś taki nerwowy się zrobił. Ale pewnie nadal przeżywa rozstanie z Alice. Nie wybaczę tego suce.
Z moich przemyśleń wyrwała mnie jakaś książka, leżąca na podłodze. Okładka wyblakła. Kartki też wyblakłe, ale pismo wyraźne. Najwidoczniej niedawno napisane. Poszłam szybkim krokiem do swojego pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i usiadłam na łóżku. Zaczęłam czytać.
"1 marzec 1996
Nie wiem za bardzo co robić. Dzisiaj stała się rzecz nieprawdopodobna. Moja sąsiadka; Emilie, zostawiła mi przed drzwiami małą, półroczną dziewczynkę. Dała jej do ręki kartkę, na której pisało: Nie chcę tego dziecka. Jest wyjątkowo brzydkie, a Alice jest zazdrosna. Dlatego oddaje ci moją córkę, ja jej nie chcę.;
Oczywiście ją przyjęłam i od razu pokochałam. Dałam jej na imię Alex. "
-Cooo?! -krzyknęłam wstając z łóżka. -Nie!Nie!Nie!Nie! -zaczęłam krzyczeć łapiąc się za głowę. Musiałam szybko wybiec z domu, bo chciałam zostać sama. Chciałam móc się wykrzyczeć, czy po prostu przemyśleć to wszystko. Chwyciłam pierwsze lepsze ubrania, ale też wygodne.
Wybiegłam z domu trzymając w ręku pamiętnik. Pobiegłam do parku. Zamiast usiąść na ławce, wbiegłam nieco w głąb lasu i usiadłam pod drzewem. Zaczęłam czytać dalej. Mój makijaż zaczął się rozmazywać pod wpływem łez. Musiałam to wszystko sobie przemyśleć. Więc tak; jestem siostrą Alice. Zostałam wyrzucona pod drzwi. Jestem brzydka. Nie jestem siostrą Justin'a. Isabella i Max nie są moimi prawdziwymi rodzicami. Nie jestem jednak adoptowana. I czytam pamiętnik mojej mamy.
-Chwila. Nie jestem siostrą Justin'a. Nie jestem siostrą Justin'a. Nie jestem siostrą Justin'a. -zaczęłam powtarzać, a po chwili na mojej twarzy ukazał się lekki uśmieszek. Wyjęłam z kieszeni chusteczkę i wytarłam rozmazany makijaż i wszystkie łzy. Pobiegłam do domu.
Wchodząc do domu zobaczyłam przez niewielką szparę Justin'a z gitarą.
Obrazek dosładzany był graną na niej muzyką. Przystanęłam na chwilę i uważnie słuchałam melodii. Nie była jeszcze dopracowana, ale i tak to bardzo mi się podobało. Po chwili muzyka ucichła. Słyszałam kroki, dlatego szybko wbiegłam do domu.
-Mamo! Maamoo! -krzyczałam zaglądając do niektórych pomieszczeń w domu.
-Tak, Alex? Co ty tam trzymasz?! Oddaj mi to! -powiedziała mama, próbując dobrać się do pamiętnika.
-Nie oddam ci, dopóki nie wyjaśnisz mi wszystkiego! Inaczej dam to do przeczytania Justin'owi! -zaczęłam szantażować mamę. To był jedyny sposób na wyciągnięcie informacji.
-Nie. Alex, kochanie, ja nie mogę ci tego powiedzieć. To dla mnie zbyt bolesne.
-----------------------------------------------------------------
Przepraszam za taką długą przerwę w rozdziałach, ale trzeba się przyszykować do szkoły :) Ale mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Proszę o zostawianie komentarzy pod rozdziałami :) A i przepraszam za błędy :3
Wbijać na aska @Juzekk :)
Super rozdział <3
OdpowiedzUsuńDzięki ;* /Awsk, Awsk! @-@
Usuń