poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 3

Justin PoV

-Ponieważ jestem twoją dziewczyną - Alice usiadła mi na kolana okrakiem - musimy to pokazać.
-Ale ja nic.. - chciałem się sprzeciwić, ale ona przytkała mi palec wskazujący do ust i wyszeptała 'cii... jesteśmy razem kochanie'.
Po czym złapała za mój pasek od spodni. Chwyciłem jej ręce. Nie pozwolę robić sobą co tylko się chce. Nie jestem jakąś męską dziwką. Odsunąłem jej ręce.
-Nie chcesz dzisiaj? To pobawimy się jutro. -zeszła z moich kolan i puszczając mi oczko podeszła do swojej 'przyjaciółki' , Rosalie.
Aha, to już wiem, żeby jutro do szkoły nie przychodzić.
-Kurwa. -mruknąłem pod nosem, słysząc dzwonek. W tej samej chwili przypomniało mi się o prezencie dla Alex. Nic dla niej nie mam. Cholera. Poszedłem na lekcje, a była nią matematyka. Nienawidzę. Czułem przytłaczający wzrok Alice i Rosalie. Całą lekcję się na mnie gapiły. Aż bałem się dzwonka na przerwę. Już wolałem mieć matmę... Kto wie co ta suka, znaczy... Moja dziewczyna kombinuje. Ona tylko chce żebym ją przeleciał i będzie komplet. Bo chyba każdy ze szkoły już to zrobił. Ale ta jej twarz... Przyciąga wzrok. W sumie to Alex też mogę się pochwalić. Też wzrok jej nie ominie. Jest mądra i ładna. Cholera.. Co ja pieprzę? Kocham Alice, nawet nie wiem dlaczego. Przecież to dziwka. Ale to moja dziewczyna. Muszę sobie obiecać, że pomimo jej zalotów nigdy jej nie przelecę.
*Przerwa*
Wychodząc z klasy zauważyłem, że Alice już stoi pod jedną z szafek, patrząc się na mnie i lekko przygryzając palec wskazujący. Znowu coś kombinuje. Czas zmienić zasady gry. Teraz ja tu rządzę kotku.
Podszedłem do niej.
Szybko, ale delikatnie musnąłem ustami jej wargę. Potem wplotłem palce w jej włosy i namiętnie pocałowałem. Chciałem dać jej nadzieję. Po chwili czułem jak ściska mi pośladki. Hmm... Trzeba ostrzej? Spoko. Jedną z rąk zacząłem jechać po jej plecach w dół. Gdy już byłem w okolicach jej tyłka powędrowałem do góry i tak kilka razy. Czułem, że ona chce więcej. Upuszczając plecak lekko przygryzłem jej wargę łapiąc ją obiema rękoma za policzki. Spojrzałem na nią. Nierówno oddychała. Uśmiechnąłem się do niej. Kciukami pogłaskałem jej zadbaną skórę. Potem znowu gorąco ją pocałowałem. Oderwałem się od niej, chwyciłem plecak i poszedłem jak gdyby nigdy nic. Lekko wycierając usta odszedłem w stronę klasy.

Po kilku przerwach nadszedł czas na przerwę obiadową. Pobiegłem na dwór. Od początku szkoły chyba nie korzystam ze stołówki. Wolę swoje śniadanie. Głównie bułka i cola. Jestem wegetarianinem, a na stołówce cały czas jakieś mięso.
Odwijając złotko ugryzłem bułkę. Potem popiłem colą. Podniosłem wzrok. W moję stronę szła Alice. Od czasu tamtej przerwy nie odezwała się. Ale teraz znowu chyba coś wykombinowała.
-Justin.. To było bardzo gorące. Czuję, że w naszym związku dojdzie do czegoś więcej. - sapała. Ale ja nie dam się nabrać. Odłożyłem bułkę i colę. Złapałem jej twarz delikatnie w obie ręce.
-Alice, kochanie. Jesteśmy razem od początku dnia. Więc na razie do niczego więcej nie dojdzie. Jedynie do pocałunków. Rozumiesz? Kocham cię i nie chcę, aby nasz związek opierał się głównie na seksie. Wiesz chyba o co mi chodzi. Bo ja traktuję to sprawę poważnie.
-Justin... Ro-rozumiem... To dziwne. Każdy chłopak z jakim byłam gapił się na moje cycki. I tylko o to im chodziło. Żaden nie powiedział do mnie, że mnie kocha. I ja już przyzwyczaiłam się do tego. Myślałam, że każdy chłopak jest taki sam. I tam na ławce.. Ja... Ja chciałam ci sprawić przyjemność. Ale teraz rozumiem. Też cię kocham, Justin.
Przytuliłem ją delikatnie, ale uczuciowo. Jednak nie jest dziwką, tak jak myślałem.
Postanowiliśmy zjeść razem śniadanie. Oddałem jej połowę swojej bułki. Dość długo rozmawialiśmy. Było tak przyjemnie, że nie usłyszeliśmy dzwonka na lekcję i spóźniliśmy się o jakieś 10-15 minut.
Postanowiłem po lekcjach zaprosić ją do domu. Cudownie czułem się w jej towarzystwie. Czułem, że ta miłość jest prawdziwa. Otworzyłem drzwi do domu.
-Dzień dobry wszystkim! - krzyknąłem z bananem na twarzy.
Nikogo nie było. Postanowiłem pójść do Alex do pokoju.
-Jesteś? Alex? -nigdzie jej nie widziałem. - pewnie wyszła. Wejdź Alice do mojego pokoju. Ja się tylko przebiorę.
Podszedłem do swojej szafy i chwyciłem t-shirt i krótkie spodenki. Gorąco dziś było.
-Przebierzesz się przy mnie? -zapytała Alice.
-Eee... Nie wiem. Aż tak się do ciebie nie przyzwyczaiłem. -poczułem, że się lekko zaczerwieniłem. Na prawdę nie czuję się przy niej aż tak swobodnie. Ale to przecież tylko koszulka i spodenki.
- Zgoda. - powiedziałem zdejmując koszulkę.Alice założyła nogę na nogę i patrząc się na mnie przygryzała wargę.

-Masz piękną klatę. - powiedziała wstając, podchodząc do mnie i kręcąc palcem kółka na mojej klatce piersiowej.
-Dz-dzięki. - odpowiedziałem zakładając koszulkę. Potem zdjęłem spodnie, stojąc przed nią w samych bokserkach. Widać, że lekko rozszerzyły jej się oczy. Nie wnikam czemu. Założyłem spodenki i podając jej rękę spytałem.
-Idziemy coś zjeść, kochanie?-Ona podając mi rękę kiwnęła głową na 'tak'.

Alex PoV

Chodziłam z mamą po parku. Zaczęła mi tłumaczyć jak teraz będziemy żyć i że trzeba będzie zacząć trochę oszczędzać.
-Ale to na krótko. Postaram się znaleźć niedługo pracę. Ale chcę trochę odpocząć.
-Rozumiem. Też bym była zmęczona. -powiedziałam wzdychając. - Idziemy do domu?
-Jeszcze nie. Chcę cię zaprowadzić w jedno miejsce. -powiedziała mama kładąc rękę na moje ramię.
* po krótkim czasie*
-T-to cmentarz? Po co mnie tu zaprowadziłaś?
-Chcę ci pokazać grób twoich dziadków. Przecież nawet nie wiesz jak się nazywają.
-Masz rację. Nigdy mi o nich nie opowiadałaś. Dlaczego? Czy coś się stało?
Mama po krótkim westchnięciu zaczęła opowiadać.
-Wiesz... Twoja babcia nie żyła najlepiej.

----------------------------------------------------------------
Dzisiaj trochę więcej romantyzmu ;D Mam nadzieję, że się podoba ;)
Wbijać na mojego aska; @Juzekk :)

 


1 komentarz: